Natascha Kampusch, która niedawno uwolniła się po ośmiu latach z rąk porywacza (po ucieczce popełnił samobójstwo), chce żeby dom, w którym była przetrzymywana, stał się jej własnością. Zależy jej przede wszystkim na tym, żeby dom nie stał się turystyczną atrakcją. Przynajmniej tak deklaruje, bo pokazała, że jest dość sprytną i zaradną osobą.